Córa kończy wkrótce 8 lat. Zaproponowaliśmy jej zorganizowanie przyjęca urodzinowego dla koleżanek. Zawsze na urodziny przyjeżdżały babcie, ciocie i wujkowie. Efekt był mizerny, bo raczej to była impreza dla gości a nie dla niej samej. Nie było czipsów tylko zraziki, nie było żelek tylko ciasto, nie było pepsi tylko soczki i kawa itp. A że w tym roku raczej nikt się nie zjawi, niech dziecię ma!. "Mama ja chcę w McDonalds" o nie koleżanko pomyślałam sobie, matko jakie ceny jak spojrzałam na stronkę internetową. "Zrobimy w domu" wypaliłam i zaraz tego pożałowałam. Bo jak policzyłam ile mnie wyniesie tort, szampan, ozdoby, balony, obrus, serwetki i jedzenie to wyjdzie na to samo. Impreza w domu wiąże się z bonusem typu Sodoma i Gomora po przejściu kilkorga osimiolatków.
Ale słowo się rzekło... Udałam sie więc wczoraj na drobne zakupty typu zaproszenia, obrusik. Wchodzę do domu. Mąż-Ten-Sam konspiracyjnym szeptem: "Ona ma już listę organizacyjną". Mówię:"Kupiłam zaproszenia". "Zaproszenia to ona też ma, zaprosiła 7 osób". Co? Heloł inna była rozmowa...
"Cześć mamusiu, mam jużlistę co kupić, naipsałm Ci tu wszystko, zrobiłam już zaproszenia, wiesz zaprosiłam R. i M. też, co by mój braciszek się nie nudził ..... tratata". Cieszę się bardzo, że tak się zaangażowała i przeżywa tę uroczystość. Cała aż promienieje. Widzę teraz ile to dla niej znaczy :) Niesety 5 osób to maksimusm ile się zmieści u nas. Niestety trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów, i trzeba będzie kolegów przeprosić, że bez porozumienia z mamą poczyniła pewne kroki. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale poprostu to jest już za dużo osób.... Mieszkamy w bloku, nie mamy ogrodu do dyspozycji, będzie ciasno. 6 dziewcząt i tak przekracza moje mozliwości wyobrażni, zaczynam się bać. A co będzie jak nikt nie przyjdzie?
Nie dam się, nie damy się...
No i zaczęło się ....
Wróciłamz pięknych wakacji w nadmorskiej miejscowości Chłapowo, yh było cudnie. Ostatnie dni sierpnia sierpnia spędziliśmy na błogim leniuchowaniu z racji pozostałego jeszcze urlopi. Drrrrń !!!!! 1 września. Córa do szkoły, druga klasa hoho!, Synek grupa pięciolatków hoho ! Ale po kolei. Więc plan córy ok cały czas na ósmą, co wprawiło moję dziecię w rozpacz straszną, gdyż dziecię jak mama lubi sobie pospać. Opłaty itp. suma sumarum troche tego wyszło, portfel pusty :) Córa siedzi z Werą, koleżanką, którą sobie wychowuje :))) zakochuje się i zdobywa pierwsze oceny. Dobrowolnie zapisała się na kółko teatralne i plastyczne. Mama dodatkowo fundneła dziecięciu kurs tańca i jest ok. Wyprawka syna do przedszkola została również już opłacona, patrz: portfel podwójnie pusty :) Spróbujemy znowu z karate - sport to zdrowie !!!!
Mam natomiast mam inny problem RZEKOMO od września syn sprawia Paniom problemy wychowacze. Byłam na poważnej rozmowie, nie jestem sama, jest grupka chłopców sprawiających problemy hehe... mamy opracowany plan powrotu syna na dobra drogę, ale... właśnie powoli przestaje mi się to podoboać, ponieważ ten plan jest do kitu. Dziecko ma być grzeczne i koniec. Przecież on ma 5 lat, jest chłopcem, żywiołowym, małym indywidualistą o bardzo okreslonym nastawieniu do świata. Heloł nikt mi nie powie że dzieci potrafią cicho siedzieć całe 8h w przedszkolu i robić tylko to co Pani powie. Wiem jest moim synkiem i bedę go bronić. Przyznam że mam pretensje do Pani, że sama nie może zdbać o dyscyplinę w grupie. Będę informować na bieżaco o postępach...
A teraz o temacie, który na stałe zagościł w naszych rozmowach I KOMUNIA ŚWIĘTA tak tak też mnie to czeka. Ustalono - termin 17.05.2009, szata: alba :))) huuura, do nauki: cała tona, mszę różańce i te inne: zostanę swietą tyle tego. Brak sali do imprezy: knajpa z którą podpisaliśmy umowę została zamknięta... Hmm zawsze mogę zrobić w domu, miedzy telewizor a kwiatki posadzę gości i heja w prawej ręce schaboszczaki, sos na sukience, a lewą będę witać gości, hmm kuszący obraz...
Rożaniec - nie widziałam że mozna wpaść w taki zachwyt. Córa piszczała z radości... do momentu kiedy Mąż-Ten-Sam nie wytłumaczył potomkowi ile i jak się odmawia różaniec. Mina jej nieco zrzedła, ale...
Do boju !!!
niedziela, 21 marca 2010
Licznik odwiedzin: 4132
| « wrzesień » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | |||||
"Mam z wami 3 Światy i pół Ameryki..." tak mawiała moja mama, kiedy brakowało jej już słów na mnie i mojego brata... Czasami też tak mam, ale tylko czasami :) Mama Sp. z o. o. Prezes Zarządu, wspól...
więcej..."Mam z wami 3 Światy i pół Ameryki..." tak mawiała moja mama, kiedy brakowało jej już słów na mnie i mojego brata... Czasami też tak mam, ale tylko czasami :) Mama Sp. z o. o. Prezes Zarządu, wspólnik i udziałowiec w jednym. Bez prawa do uropu wypoczynkowego i zasiłku chorobowego, za to pracująca w pełnym wymiarze godzin plus bywa i tak, że nadgodziny, nie zawsze sowicie wynagradzana. A gdzie premia?
schowaj...