Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Impreza urodzinowa

wtorek, 30 września 2008 8:56

Córa kończy wkrótce 8 lat. Zaproponowaliśmy jej zorganizowanie przyjęca urodzinowego dla koleżanek. Zawsze na urodziny przyjeżdżały  babcie, ciocie i wujkowie. Efekt był mizerny, bo raczej to była impreza dla gości a nie dla niej samej. Nie było czipsów tylko zraziki, nie było żelek tylko ciasto, nie było pepsi tylko soczki i kawa itp. A że w tym roku raczej nikt się nie zjawi, niech dziecię ma!. "Mama ja chcę w McDonalds" o nie koleżanko pomyślałam sobie, matko jakie ceny jak spojrzałam na stronkę internetową. "Zrobimy w domu" wypaliłam i zaraz tego pożałowałam. Bo jak policzyłam ile mnie wyniesie tort, szampan, ozdoby, balony, obrus, serwetki i jedzenie to wyjdzie na to samo. Impreza w domu wiąże się z bonusem typu Sodoma i Gomora po przejściu kilkorga osimiolatków.
Ale słowo się rzekło... Udałam sie więc wczoraj na drobne zakupty typu zaproszenia, obrusik. Wchodzę do domu. Mąż-Ten-Sam konspiracyjnym szeptem: "Ona ma już listę organizacyjną". Mówię:"Kupiłam zaproszenia". "Zaproszenia to ona też ma, zaprosiła 7 osób". Co? Heloł inna była rozmowa...

"Cześć mamusiu, mam jużlistę co kupić, naipsałm Ci tu wszystko, zrobiłam już zaproszenia, wiesz zaprosiłam R. i M. też, co by mój braciszek się nie nudził ..... tratata". Cieszę się bardzo, że tak się zaangażowała i przeżywa tę uroczystość. Cała aż promienieje. Widzę teraz ile to dla niej znaczy :) Niesety 5 osób to maksimusm ile się zmieści u nas. Niestety trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów, i trzeba będzie kolegów przeprosić, że bez porozumienia z mamą poczyniła pewne kroki. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale poprostu to jest już za dużo osób.... Mieszkamy w bloku, nie mamy ogrodu do dyspozycji, będzie ciasno. 6 dziewcząt i tak przekracza moje mozliwości wyobrażni, zaczynam się bać. A co będzie jak nikt nie przyjdzie?
Nie dam się, nie damy się...

komentarze (0) | dodaj komentarz

na 2 kółkach !!!

poniedziałek, 29 września 2008 12:14
W końcu, udało się.... Syn zasuwa na 2 kółkach. Hura!!!!! Od poczatku. Syn bardzo chętnie przesiadł się z małego rowerka 4 kołowego na duży rowerek 4 kołowy. Łał!!! Super... "A może odkrecimy kółeczka?" kończyło się zawsze głośnym NIE. Ale wyczytałam w internecie, że może by tak, pokazać małemu jak to jedzie się z niewilkiej górki. Odkręciliśmy boczne kółka i pedały, syn się rozpędzał i zjeżdżał z górki próbując utrzymać równowagę. Nie była to górka tylko równia pochyła dla przestraszonych :) Po kilku tygodniach takiego jeżdżenia syn doszedł to takiej wprawy, że było raz, dwa i młody jedzie z nóżkami na ramie trzymając wzorową równowagę.  Na słowo pedały reagował krzykiem ale matka sie nie dała i pedały założyć kazała. Więc był taki mały start razem, potem jedna przecznica i pojechał ....Cudownie :) Córa uczyła się za pomocą kija i tak pięknie równaowagi na początku nie trzymnmała, troszku rzucało nią na boki. Biorąc pod uwagę zaawansowaną równowagę syna udaliśmy się na dłuższą przejażdżkę rowerowa, po której do dziś boli mnie pupa. Młody robi ok. 5 km dziennie z jednym z rodzicieli.

Schudnę i to szybko

komentarze (0) | dodaj komentarz

Symulantka ...

piątek, 26 września 2008 13:14
Tak, można by powiedzieć że już od najmłodszych lat dzieciątka mają takie małe coś, co mozna by nazwać mechanizmem obronnym organizmu, co nie pozwala im sobie dobrowolnie zaszkodzić hmmm... Córa w środę wieczorkiem zwijała się z bólu, boli brzuszek, jej jest niedobrze, gardło boli.. o zgrozo pewnie jakis wirus się przyplątał. A że dziecko wyglądało słabo to mama napomknęła, że może jutor do szkoły nie pójdzie ... Rano dziecię wstało z jeszcze bardziej okropnym bólem brzucha i odgłosami: niedobrze mi!, więc się ostało w domu. Ze mną, więc siłą rzeczy musiałam wziąć extra wolne .... I potem cudem nagle ozdrowiało.... Symulantka jedna!!!!! Że też dałam się na to nabrać. Ale gdyby coś naprawdę i poszłaby do szkoły, to wtedy heja z powrotem do domu przez całe miasto z pracy. Zostałyśmy...:)))
Syn wykazuje stan zachwania bez zmian. Ale kocham go szaleńczo.... i rozczulam sie nad każdym jego : mamusiu .... Wczoraj zaszlismy w przedszkolu do Pani Logopedki, żeby zapisać syna na naukę porawnej wymowy "Kolego, ale Ty chyna już nie potrzebujesz tych dodatkowych lekcji. Nauczyłeś się ładnie mówić przez wakacje?"  Na co syn opowiada głosno i dosadnie "SZOSNA!"

komentarze (0) | dodaj komentarz

Przedszkolno-szkolny kierat :)

środa, 24 września 2008 14:44

No i zaczęło się ....

Wróciłamz pięknych wakacji w nadmorskiej miejscowości Chłapowo, yh było cudnie. Ostatnie dni sierpnia sierpnia spędziliśmy na błogim leniuchowaniu z racji pozostałego jeszcze urlopi. Drrrrń !!!!! 1 września. Córa do szkoły, druga klasa hoho!, Synek grupa pięciolatków hoho ! Ale po kolei. Więc plan córy ok cały czas na ósmą, co wprawiło moję dziecię w rozpacz straszną, gdyż dziecię jak mama lubi sobie pospać. Opłaty itp. suma sumarum troche tego wyszło, portfel pusty :) Córa siedzi z Werą, koleżanką, którą sobie wychowuje :))) zakochuje się i zdobywa pierwsze oceny. Dobrowolnie zapisała się na kółko teatralne i plastyczne. Mama dodatkowo fundneła dziecięciu kurs tańca i jest ok. Wyprawka syna do przedszkola została również już opłacona, patrz: portfel podwójnie pusty :) Spróbujemy znowu z karate  - sport to zdrowie !!!!

Mam natomiast mam inny problem RZEKOMO od września syn sprawia Paniom problemy wychowacze. Byłam na poważnej rozmowie, nie jestem sama, jest grupka chłopców sprawiających problemy hehe... mamy opracowany plan powrotu syna na dobra drogę, ale... właśnie powoli przestaje mi się to podoboać, ponieważ ten plan jest do kitu. Dziecko ma być grzeczne i koniec. Przecież on ma 5 lat, jest chłopcem, żywiołowym, małym indywidualistą o bardzo okreslonym nastawieniu do świata. Heloł nikt mi nie powie że dzieci potrafią cicho siedzieć całe 8h w przedszkolu i robić tylko to co Pani powie. Wiem jest moim synkiem i bedę go bronić. Przyznam że  mam pretensje do Pani, że sama nie może zdbać o dyscyplinę w grupie. Będę informować na bieżaco o postępach...

A teraz o temacie, który na stałe zagościł w naszych rozmowach I KOMUNIA ŚWIĘTA  tak tak też mnie to czeka. Ustalono - termin 17.05.2009, szata: alba :))) huuura, do nauki: cała tona, mszę różańce i te inne: zostanę swietą tyle tego. Brak sali do imprezy: knajpa z którą podpisaliśmy umowę została zamknięta... Hmm zawsze mogę zrobić w domu, miedzy telewizor a kwiatki posadzę gości i heja w prawej ręce schaboszczaki, sos na sukience, a lewą będę witać gości, hmm kuszący obraz...

Rożaniec - nie widziałam że mozna wpaść w taki zachwyt. Córa piszczała z radości... do momentu kiedy Mąż-Ten-Sam nie wytłumaczył potomkowi ile i jak się odmawia różaniec. Mina jej nieco zrzedła, ale...

Do boju !!!

komentarze (0) | dodaj komentarz

niedziela, 21 marca 2010

Licznik odwiedzin: 4132

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Trochę o mnie

"Mam z wami 3 Światy i pół Ameryki..." tak mawiała moja mama, kiedy brakowało jej już słów na mnie i mojego brata... Czasami też tak mam, ale tylko czasami :) Mama Sp. z o. o. Prezes Zarządu, wspól...

więcej...

"Mam z wami 3 Światy i pół Ameryki..." tak mawiała moja mama, kiedy brakowało jej już słów na mnie i mojego brata... Czasami też tak mam, ale tylko czasami :) Mama Sp. z o. o. Prezes Zarządu, wspólnik i udziałowiec w jednym. Bez prawa do uropu wypoczynkowego i zasiłku chorobowego, za to pracująca w pełnym wymiarze godzin plus bywa i tak, że nadgodziny, nie zawsze sowicie wynagradzana. A gdzie premia?

schowaj...

Bywalcy

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 05.02.2010 19:18:52
  • autor: Marjanna B.
  • treść: Jako, że innej formy...