A zaczęło się w piątek po południu, kiedy to udałam się na spokojne zakupy celem prezentów dla rodzinki. Tłumy ludzi, wyprzedaż mieli czy co. Jeden facet to nawet dekoracje z wystawy kupował. A mówią, że kryzys?! Także w domku wylądowałam coś kole 19 wieczorem. Dzieci ukazały się mym oczom, prosiły żeby je nakarmić i położyć spać, bo jutro miał być ważny wyjazd.
Mieliśmy zaplanowaną małą objazdówkę. Tylko objazdówkę, bo celem naczelnym był skansen parowozów w Kościerzynie. Syn fanatykiem jest wszelkich usmolonych, tłustych, ogromnych powtorów na torach. Ale że z Kościerzyny to tylko 12 km do Szymbarku, gdzie dom stoi na głowie, to czemu nie. W drodze powrotnej mielismy zajechać do koleżanki na kawę i ciacho oraz zahaczyć o Fojutowo, gdzie jest akwedukt i dwie rzeczki się krzyżują. Ot co... Łatwo powiedzieć, trudniej w praktyce. Trochę za późno wyjechalismy.
Do Szymbarka dotarliśmy z jednym mandatem i 5 punktami karnym. To nie ja!!!. Mąż-Ten-Sam oblał się rumieńcem i przybrał pozę: no co każdemu może się zdarzyć. Takem kole 13 dotarliśmy na m-ce. Matko ile tam było ludzi. A kolejka do domu na conajmniej 2 h. Obeszliśmy wszystko dookoła, potem jescze raz i obiecaliśmy dzieciom, że tu wrócimy. Nie dało rady. Na Szymbark można spkojnie poświęcić jeden dzień.
W Kościerzynie zaliczyłyśmy z córcią może z 2 lokomotywy po czym córka stwierdziła ból wszystkich członków, duszności i totalną niemoc. Tylko lody były w stanie potawić ją na nogi. Chłopaki biegali dalej. Młody nie chodził, tylko biegał od jednej do drugiej. Z góry z boku, z przodu z tyłu, na, pod i gdzie tylko można. Gdzieś mam zdjęcia wrzucę jak tyko się da.
Po okupacji Makdonladsa w Chojnicach udaliśmy się do Fojutowa w samym sercu Borów Tucholskich. Tu las, tam las, same drzewa i nic więcej. A tu kontrolka się świeci, że gaz się już dawno skończył, a benzyna się właśnie kończy. I oczywiście zero stacji paliw. Mąż-Ten -Sam palnął w wersji pesymistycznej: Do Tucholi to my w zyciu nie dojedziemy! Ja juz kombinowałam, że jak zatrzymamy się w szczerym polu to do gopspodarza będę uderzać, może trochę spuści z baku i poratuje. Ale znaleźliśmy upragnioną stację. Mieli monopol w okolicy na paliwa, więc za gaz zapłaciliśmy jak za zboże. Potem już prosto do Tucholi do Kumpeli. Razem studiowałayśmy, mamy córki w równym wieku. Bla bla bla czas szybko leci. Po stu kawach i obfitej kolacji dotarliśmy w końcu do domku. Co za ulga. Home sweet home.
Dnia nastepnego po zaliczeniu kościółka i zrobieniu się na bóstwo matka i ferajna pojechali w gości dalej. Mąż-Ten-Sam jechał bardzo ostrożnie. Było miło, diety przestrzegałam, o zgrozo!!!. Inni nie, raczyli się pysznościami. Obeszłam się smakiem i litrem wody minerlanej.
Cały czas w drodze. Tak minął weekend. Nic w domu nie zrobiłam. Dziś spojrzałam na okna. Syf. I kiedy ja je umyję. Może za tydzień?
Normalnie chyba sie przeprowadzę na Kajmany. Przypłace to wysuszoną skórą oraz siateczką zmarszczek i pewnym rakiem skóry, ale przynajmniej pogoda bedzie ok. Madafaka ja mam już dość!!! Pragnę tego lata, chcę wypocząć. Słońce pomaga mi wyprodukować odrobinę serotoniny. Bosze!!!
G. dopiero od dziś ma nad morzem kiepską pogodę. Dzieciaki normalnie kąpały się w morzu ???!!!!, G. tymczasem w polarku siedziała za parawanem. Oddych pełną piersią i się relaksuje.
Bosze... moja wydajność spadła poniżej normy, mam niż intelektualny, jestem wyczerpana. Jeszcze do tego mam + 0,5 Kg. Kosmos.
Help!!!
Jak każda matka mam na punkcie moich dzieci bzika. Wczoraj po pierwszych informacja od A. i Męża-Tego-Samego nie powiem, trochę mi serce zadygotało. Synek był nieco przerażony całą sytuacją. Rano cały czas trzymał A. za rękę, śniadanie ledwo skubnął. Potem się rozkręcił. W jego grupie jest F., kolega z przedszkola córy, znają się. F. miał jakieś autka, zagadali i potem zasuwali po podłodze nabłyszczając kafle celem wprawienia w osłupiajacą prędkość plastikowe zabawki. Córa dała radę, jakoś się odnalazła, choć przyznała, że było jej na początku nieswojo.
Brak mi G., tęsknię. Musimy dzisiaj pobleblać przez telefonik.
*Update dietowy -6,4 Kg.
No i poszli. Mąż-Ten-Sam pełnił dziś rano honory matki-ojca-sprzątaczki-kucharza-szofera-i co tam jeszcze, potem odstawił me dzieciątka. Synek był nieco wystraszony, bo po pierwsze jest innej grupie niż siostra (różnica wieku), bo po drugie jest bardzo dużo nowych osób, bo po trzecie A. nie jest jego wychowawcą (tylko pośrednio). Córa powiedziała, że ogólnie jest ok, zobaczymy. Zdam relację jutro.
G. pojechała nad morze. Zostałam sama na całe 2 tygodnie. Bez psiapsióły. Co ja będę robić?
* update dietowy - 6,2 KG
Pod tym znakiem upłynął mi weekend. W sobotę w ramach integracji udałyśmy na przegląd wystaw sklepowych celem odnalezienia super extra wyprzedaży. Obdarzone w kilka par spodni i bluzeczek oddaliłysmy się w ustronne miejsce aby spożyć napoje wysokokofeinowe. Po kilku kolejkach kaw i zaniku dobrego nastroju u G. stwierdziłyśmy, że kino nam dziś nie w głowie i jedziemy do H. na solarium. Dzisiaj rano po spojrzeniu w lustro odkryłam swoje nowe oblicze. Blada twarz zrobiła się czerwonoskóra, Stojąca z wagą, szok.
Dzieci są dziś u G. Dobrze się bawią i jedzą. Alles unter Kontrolle.
poniedziałek, 22 marca 2010
Licznik odwiedzin: 4138
| « czerwiec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | |||||
"Mam z wami 3 Światy i pół Ameryki..." tak mawiała moja mama, kiedy brakowało jej już słów na mnie i mojego brata... Czasami też tak mam, ale tylko czasami :) Mama Sp. z o. o. Prezes Zarządu, wspól...
więcej..."Mam z wami 3 Światy i pół Ameryki..." tak mawiała moja mama, kiedy brakowało jej już słów na mnie i mojego brata... Czasami też tak mam, ale tylko czasami :) Mama Sp. z o. o. Prezes Zarządu, wspólnik i udziałowiec w jednym. Bez prawa do uropu wypoczynkowego i zasiłku chorobowego, za to pracująca w pełnym wymiarze godzin plus bywa i tak, że nadgodziny, nie zawsze sowicie wynagradzana. A gdzie premia?
schowaj...